poniedziałek, 24 grudnia 2012

rozdział 8

             Tej nocy nie spałam zbyt długo. Nie mam pojęcia czy to przez kilkugodzinne namawianie mojej siostry, żeby zostać tutaj do końca, czy przez to co wczoraj usłyszałam, czy przez telefon od mamy Oli, a może przez coś jeszcze innego. Końcem końców: dałam się namówić mojej siostrze i zostajemy tutaj, a Monika postara się zrobić wszystko, żebym jak najmniej czasu spędzała z tą dwójką. Nie uważacie, że to trochę dziwne, że przez lata poznajmy setki, tysiące osób, aż pewnego dnia spotkasz tą jedną, która zmienia twoje dotychczas spokojne życie i nagle coś w tobie pęka? Tracimy kontrole nad tym wszystkim. Żaden dzień się już nigdy nie powtórzy. Żadnych słów nie możemy cofnąć. Nie możemy cofnąć tego cholernego czasu, który nieubłaganie leci do przodu. Mówią, ze wszystko z biegiem czasu odchodzi w niepamięć, ale czy aby na pewno? Cały czas coś czymś zastępujemy. Ludzi, miejsca, uczucia, nawet smak szczęścia, czy smutku.
          Na zegarku wybiło piętnaście po szóstej. Zauważyłam, że drzwi zaczęły się otwierać. Wystraszyłam się, bo nie miałam pojęcia, kim jest osoba, która właśnie weszła. Ze strachu zawzięcie udawałam, że śpię. Po chwili nieznajomy zaczął się cichutko przemieszczać. Na początku myślałam, że to złodziej, jednak szybko wyrzuciłam tą myśl z głowy, gdyż to niemożliwe, żeby do tej willi ktokolwiek się włamał. Zeszłam z łóżka, zaszłam przestępce od tyłu i z całej siły chwyciłam za nadgarstek. Serce waliło mi jak młot, zwłaszcza, że nieznajomy zaczął się bronić. Miałam ochotę się wydrzeć tak głośno, że cała okolica by mnie usłyszała, jednak nieznajomy mi to uniemożliwił, zakrywając moje usta swoją dłonią.
- Nati? - zapytał całkowicie znajomy mi głos.
- Harry? - wybeblałam przez jego dłoń - co tu robisz?
- nie mogę spać - tłumaczył się.
- em, a po co tu przyszedłeś?
- w sumie to sam nie wiem - jęknął, a ja pociągnęłam nosem - co ty płaczesz?
- nie - skłamałam i chciałam się położył, jednak on mi to uniemożliwił.
- coś się stało? - spytał, a po chwili przytulił mnie mocno.
- nic, jest po prostu źle.
- chcesz pogadać? - spytał, widząc moje spuchnięte od płaczu oczy.
- nie, chcę zostać sama - obróciłam się i położyłam na łóżku.
- okej, rozumiem - podszedł do drzwi.
- czekaj - krzyknęłam, kiedy jedną nogą był już na korytarzu - chyba jednak nie chcę być sama - jęknęłam cicho i zaczęłam płakać. Harry podszedł i położył się obok mnie.
- Harry? - odwróciłam się w jego stronę.
- tak?
- chyba mam problem.
- jaki?
- muszę wrócić do domu, ale tak bardzo nie chcę robić tego Monice.
- ale jak to, dlaczego?
- nie ważne - po moim policzku pociekła kolejna łza.
- ej - złapał mój podbródek i podniósł go do góry tak, żebym patrzyła mu w oczy.
- przestań!
- ale co?
- nigdy więcej tego nie rób! Nigdy więcej nie patrz mi w oczy!
- oh! Czyżby moje spojrzenie działało na wiecznie niedostępną Natalię?
- oh, chyba nie - odwróciłam wzrok.
- ależ tak, chodź - dodał po chwili, przez kilka sekund patrzyłam na niego jak na idiotę, aż w końcu przybliżyłam się nieco, a ten przytulił mnie mocno.
- co się dzieje?
- nic, naprawdę.
- wiem, ze mnie nie lubisz, ale jedyne co mogę ci zapewnić to to, że jestem inny.
- oh czyżby? po tym co słyszałam wczoraj, nie sądzę - pomyślałam, jednak nie chciałam być wredna więc dodałam: to nieprawda, że cię nie lubię.
- a teraz mów - wyszczerzył się.
- no dobra - jęknęłam, chwilę się wahałam, aż w końcu zaczęłam - dzwoniła do mnie pani Kwaśniewska, mama mojej przyjaciółki. Harry z nią jest źle - łkałam - bardzo źle. Ona ma raka, zostało jej kilka ostatnich miesięcy życia.
Zamilkłam, on zamilkł, nastała okropna cisza, której tak bardzo nienawidzę.
- będzie dobrze - dodał po chwili.
           Obudziłam się około czternastej. Postanowiłam iść doprowadzić się do porządku. Wstałam cichutko, żeby nie obudzić Harrego, który jeszcze spał. Spojrzałam na niego i dopiero wtedy zdałam sobie sprawę, że prawie nic na sobie nie ma. No może poza jakimiś bokserkami ze śmiesznym nadrukiem (klik). Uśmiechnęłam się pod nosem i wyszłam do łazienki. Gdy wróciłam już go nie było. Cicho na palcach zeszłam po schodach i pobiegłam do kuchni. Zastałam tam Nialla i Harrego. Styles był naprawdę uroczy. Przymrużone oczy, lekki, niesforny uśmieszek na ustach i ten totalny nieogar na głowie.
- cześć - cmoknął mnie delikatnie w usta i niewzruszony poszedł do siebie, szurając nogami.
- ej! - powiedziałam przez śmiech.
- między wami coś jest? - spytał zalotnie blondyn.
- Niall chyba cię za bardzo wyobraźnia ponosi.
- Nati, błagam nie rób nic głupiego. 
- wiem i jeżeli chodzi ci o Zayna to ja go naprawdę lubię, blondasku - wysłałam mu promienny uśmiech.
- to może mu to po prostu powiedz?
- nie mogę.
- dlaczego?
- po pierwsze: cholernie się boje, po drugie: niedługo wracam do domu, po trzecie: on ma dziewczynę.
- Nati, on też cię lubi - wyszczerzył się.
- skąd wiesz?
- bo stoi za tobą i się uśmiecha.
Na początku myślałam, ze to głupi żart Horana, jednak kiedy się obróciłam zamarłam. Cholera! On naprawdę stał tam z tyłu i przysłuchiwał się temu wszystkiemu.
- to może ja was zostawię.

Cześć! Wiem, że rozdział jest krótki i być może dla wielu z was beznadziejny, ale pisałam go dzisiaj w nocy na szybko więc z góry za wszystko przepraszam! Jeszcze raz życzę wam wesołych świąt,a tymczasem lece robić krokiety! :)
P.S. dzisiaj późnym wieczorem albo jutro dodam kilka zdjęć głównej bohaterki!:)

12 komentarzy:

  1. jejku, świetny jest!
    ja na miejscu Natalie wygarnęłabym wszystko chłopakom ;d
    a ta akcja na końcu - genialna!
    ciekawa jestem co się dalej wydarzy :)
    pisz szybko kolejny! :**

    Wesołych Świąt życzę! :) x

    OdpowiedzUsuń
  2. Super, bomba, aż dech zapiera.
    I jeszcze raz Wesołych Świąt ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ei no taki moment, czekamy na kolejny i zapraszam Cię do mnie :)
    http://withyoueverythingisokay.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. robisz krokiety?? Prześlij mi ze 2 Proszę:D Świetny rozdział

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie ma sprawy, już do ciebie lecą:)

      Usuń
    2. czekaj otworze okno i wystawie talerz:P Czekam na next

      Usuń
  5. uwielbiam twoje rozdziały!
    i masz szczęście, że dodałaś te końcówkę!
    ;*
    ;p

    OdpowiedzUsuń
  6. HAHAAHAHAHAHAH beznadziejny? no błagam wyszedł swietny , nawet nie wiem czy nie najlepszy! *o*
    Szybko dodawaj kolejny! :))
    http://truefriendshipandmaybelove.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. http://anywhere-with-you.blogspot.com/ odwiedzisz? dopiero zaczynam? + bardzo lubię twojego bloga : )) prosze cię! nie każ nam czekać na następny rozdział!

    OdpowiedzUsuń

dziękuję za każdy komentarz:)

pytania:

Obserwatorzy