piątek, 21 grudnia 2012

rozdział 7

           Poczułam, jak Zayn dotyka mnie swoimi wielkimi i gorącymi dłońmi. Zaczął od ud i przesuwał je coraz wyżej, oplotłam go nogami w pasie. Całował mnie coraz bardziej zachłannie i namiętnie. Czułam, jak wsuwa swoje dłonie pod moją bluzkę. Nie trwało długo, zanim pozbawił mnie dolnej części bielizny. Nie protest...obudził mnie dźwięk otwieranych drzwi. Szybko podniosłam się do pozycji siedzącej, oblana zimnym potem. 
- chyba serio się pogodziliście - uradował się Styles, który właśnie wparował do pokoju. 
- zabiję cię!! - warknęłam, wyswobodziłam się z uścisku Zayna i wyminęłam w drzwiach chłopaka.
- przepraszam, ale przynajmniej już się lubicie - uśmiechnął się.

- powiedzmy - usłyszałam głos mulata.
Na korytarzu zatrzymał mnie Niall, szczerzący się jak psychopata. Nie zdołał jeszcze wydusić z siebie ani słowa, a podszedł do mnie Malik, pocałował w policzek i poszedł dalej.
- Zayn kurde!
- Nati wyluzuj - powiedział Malik - to żarty, przecież wszyscy wiedzą, że nie dopuściłabyś mnie do siebie.
- jakoś mnie takie żarty nie bawią.
- ale wy coś ten tegos? - blondyn zaczął śmiesznie gestykulować rękami.
- nie sypiam z Zaynem! I nigdy nie będę! Co wy sobie ubzduraliście? Przecież ja go nawet nie lubię! - wpadłam w szał.
- też tutaj jestem - usłyszałam nagle głos Zayna. Odwróciłam się i zobaczyłam go, opierał się o framugę drzwi od łazienki. Miał smutną minę.
- Zayn - powiedziałam cicho, ale chłopak wszedł do pomieszczenia, zamykając drzwi. Nastała okropna cisza. Zdawałam sobie sprawę, że go zraniłam. Nawet bardzo, ale nie widziałam dlaczego to zabolało także  mnie.
- mocne - stwierdził Niall, poklepując mnie po ramieniu.
- Boże, jaka ja jestem głupia - krzyknęłam, uderzając się otwartą ręką w czoło.
- nie jesteś, może spróbuj go przeprosić? - usłyszałam dobrze znany mi już głos Harrego.
- nie wiem, czy to ma jakikolwiek sens - machnęłam ręką, udając się w  kierunku swojego pokoju. 
          Nie wytrzymałam, zarzuciłam na siebie kurtkę i wyszłam z domu. Musiałam pobyć trochę sama, a akurat gdzie jak gdzie, ale u nich w mieszkaniu to nie byłoby to możliwe. Szłam prosto przed siebie, tracąc zupełnie rachubę czasu. Nagle dostrzegłam chłopaka, który bardzo przypominał Zayna. Stał tam z jakąś dziewczyną, przytul..CHWILA! Czy oni się całują?! Musiałam się upewnić, czy to na pewno on. Kiedy byłam już odpowiednio blisko, zdałam sobie sprawę, że to rzeczywiście on. 
- Natala! - odezwał się na mój widok. Wydawał się być bardzo spokojny.
- co tu robisz? - przeniosłam wzrok na dziewczynę, która sprawiała wrażenie, jakby nie rozumiała co mówię.
- kto to? - wtrąciła się blondynka.
- to jest Natala - stwierdził.
- tak, Natala - uśmiechnęłam się sztucznie - a ty? Mogę wiedzieć, kim ty jesteś?
- Perrie - uśmiechnęła się jeszcze bardziej sztuczniej, niż ja przed chwilą, po czym dodała : jego dziewczyna.
Nie powiem - zagięło mnie. Spojrzałam na nią, wysłałam Zaynowi mordercze spojrzenie i odeszłam z tak zwanym fochem. 
pół godziny później
- przeprosiłaś go? - zapytał Styles, gdy tylko przekroczyłam próg domu.
- chciałam, ale nigdy więcej już się tak nie poniżę.
- co się stało? - podeszłam do przyjaciela, bo chyba mogę go tak nazwać, prawda? I usiadłam obok niego.
- chciałam go przeprosić, ale skoro on woli się ściskać z jakąś francuską to proszę bardzo! Nie będę mu przeszkadzać! - starałam się być spokojna.
- Perrie - jęknął niemal niesłyszalnie, jednak ja słyszałam wszystko bardzo dobrze.
- tak, właśnie tak mi się przedstawiła.
- niech on tylko wróci do domu - Harry zerwał się na równe nogi - zabiję go! Zabiję go jak Boga kocham!
- Harry - złapałam go za dłoń - nie warto.
- ale on obiecał! Obiecał, ze nigdy więcej się nie nią nie spotka - jęknął.
- czyli na dodatek mnie okłamał? Pięknie!
- okłamał? - Styles zrobił zdezorientowaną minę.
- no tak. Powiedział mi, że to fanka.
- fanka - zaśmiał się tak sarkastycznie, ze aż zabolały mnie uszy.
- Harry - złapałam go za ramię - możesz mi powiedzieć o co tutaj chodzi? Bo to przestaje być zabawne.
- długa historia.
- ale ja mam czas - zajęłam wygodne miejsce na kanapie, poklepując miejsce obok siebie, na znak, że Styles ma zrobić dokładnie to samo co ja. Usiadł i zamilkł. Nawet nie zdajecie sobie sprawy, jak on potrafi taką postawą człowieka doprowadzić do szału.
- więc? - zaczęłam.
- Nati, naprawdę nie wiem, czy powinienem ci to mówić.
- Harry do cholery jasnej! Mów! - wydarłam się.
- spokojnie - załapał mnie za ramię - Perrie byłą kiedyś naszą stylistką, pewnie jak wiesz albo i nie teraz jest nią Lou i wiesz ona ma taką fajną, małą córeczkę i ona...
- Harry, błagam! Na temat!
- no dobra - wbił wzrok w ziemię - więc...Zayn i Perrie były kiedyś razem. Nati, on ją strasznie kochał i kocha nadal. Pewnie sam sobie nie zdaje sprawy jak bardzo. Wydaje mi się, że już nigdy nikogo tak nie pokocha jak jej.
- dlaczego się rozstali?
- zostawiła go, suka - burknął.
- dlaczego? Harry, konkrety!
- musiała... - Styles nie zdołał dokończyć, bo do pokoju wpadł Malik.
- o tu jesteś! Wszędzie cię szukałem - krzyknął w moim kierunku - chodź, musimy pogadać.
- idź - wyszczerzył się Styles - tylko pamiętaj: nic nie wiesz - wyszeptał mi do ucha, po czym popchnął mnie tak, że wpadłam prosto w ramiona Zayna, ten korzystając z okazji złapał mnie za rękę i pociągnął w kierunku swojego pokoju.
- więc, o czym chciałeś ze mną rozmawiać? - zapytałam, gdy mulat zamknął drzwi od sypialni.
- o na..
- nie ma nas - przerwałam mu - nie ma i nie będzie - na twarzy chłopaka pojawiła się dziwna mina, coś jakby zakłopotanie?
- pewnie Harry ci już powiedział o Perrie?
- mi? nie. No coś ty.
- nie umiesz kłamać - uśmiechnął się, przybliżył i w przeciągu kilku sekund pocałował.  Moje ciało opanowała fala przyjemnych dreszczy. W podświadomości chciałam, aby to trwało jak najdłużej, jednak wiedziałam, że szybko musi się skończyć i niesamowicie obawiałam się co będzie dalej. Spojrzałam na niego z niedowierzaniem w oczach. Przecież jeszcze kilka godzin temu robił to samo z inną dziewczyną. Chciałam coś powiedzieć, ale naprawdę nie wiedziałam co.  Patrzyłam na niego, on zaś nie spuszczał wzroku z moich ust. Delikatnie się uśmiechnął i wyszedł. Kilka dobrych minut zajęło mi dojście do siebie, a gdy tylko to się stało również opuściłam pokój w celu znalezienia go i wygarnięcia mu jakim jest dupkiem. Moją uwagę przykuły jednak tajemnicze szepty dochodzące z pokoju Stylesa.
- ojjjj stary, mało kiedy któraś ci odmawia - zakpił (chyba) Liam.
- zamknij się - burknął wkurzony Malik - zobaczysz, jeszcze kiedyś będzie moja.
- hahah chyba śnisz, dobrze wiesz, że to ja byłem pierwszy. Muszę tylko poczekać na odpowiedni moment - usłyszałam zadowolony głos Stylesa. Nie mogłam dłużej tego słuchać, pobiegłam do pokoju i zaczęłam pakować swoje walizki.

P.S. wesołego końca świata!!:D

10 komentarzy:

  1. Odjazdowy rozdział. Super! Zapraszam do mnie:
    http://believeloveatfirstsight.blogspot.com/
    http://onedirection-and-cinderella.blogspot.com/
    http://wtymsamymkierunku-onedirection.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Czekam na nn.. :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Prześwietny rozdział
    Niech ona będzie z Harrym ;D
    Czekam na następny .
    Życzę weny :)

    OdpowiedzUsuń
  4. I tak po prostu wyszła z domu bez spodni?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak bez spodni? Przecież pierwszych kilka zdań tego rozdziału to jej sen:P

      Usuń
  5. Niech będzie z Zaynem. Proszę. Ale jak masz inny plan to pisz jak uważasz ;)

    OdpowiedzUsuń

dziękuję za każdy komentarz:)

pytania:

Obserwatorzy