niedziela, 6 stycznia 2013

rozdział 10

 27.02.2012r, Jesionki.         
          Noc. Ciemna, zimna i niemiła. Nie śpię. Dlaczego? Otóż dlatego, że wspomnienia i myśli bombardują moją głowę. Naprzeciwko mnie wisiała wielka antyrama z kilkunastoma zdjęciami. Między innymi: z nią. Eh, rozpamiętywanie boli, bardzo, za bardzo. Przeraża mnie to wszystko. Zdałam sobie sprawę, że naprawdę doceniamy człowieka, kiedy go już nie ma. To dziwne, że większość znajomości zaczyna się od zwykłego "cześć", a kończy na czymś tak mocnym i cudownym jak my. Tęsknię za tobą. Nie znam przyszłości, nie chcę pamiętać tej cholernej przeszłości i żyć w teraźniejszości. Teraz kiedy ciebie nie ma nie wiem, czy to ma w ogóle jakikolwiek sens.
          Zauważyłam, że drzwi do mojego pokoju powolutku się uchylają. Zobaczyłam zaspaną twarz Zayna.
- hej - po chwili z jego ust wydobył się zachrypnięty dźwięk.
- hej - uśmiechnęłam się. Nie chciałam dać po sobie poznać, że jest mi tak cholernie źle. Niestety (albo stety) nie umiem dobrze kłamać. Przez samo to, że musiałam się odezwać w moich oczach pojawiły się łzy. Tak bardzo nie chciałam, żeby Zayn je zobaczył. Podeszłam do okna i zaczęłam obserwować przejeżdżające po ulicy samochody. Odcięłam się od świata, zupełnie. Nie słyszałam nawet, że Malik przemieszcza się po pokoju. Zorientowałam się dopiero wtedy, kiedy Zayn do mnie podszedł i przytulił do moich pleców, kładąc swoją brodę na moim ramieniu.
- musisz się ogolić - szepnęłam.
- myślałem, że kobiety lubią męski zarost - zamruczał.
- kobiety może tak, ale dziewczyny zdecydowanie nie - po tych słowach momentalnie się ode mnie oderwał i skierował się w stronę wyjścia - em, gdzie idziesz?
- ogolić się - uśmiechnął się wychodząc.
- Zayn, przestań! - krzyknęłam, jednak chłopak najwidoczniej nie usłyszał.
          Ten dzień bez wątpienia zapowiadał się istną katastrofą. Zdawałam sobie sprawę, że nie może być inaczej, nawet jeżeli bardzo bym tego chciała. Najchętniej calutki przeleżałabym w łóżku, ale potrzeba zjedzenia czegoś zmusiła mnie do opuszczenia mojego pokoju. Przemierzałam korytarz, prowadzący do łazienki i kuchni, kiedy usłyszałam głos Zayna. Rozmawiał z kimś przez telefon.
- stary, musisz jej powiedzieć - niemalże krzyknął.
- co powiedzieć? - wtrąciłam się.
- muszę kończyć, zadzwonię później - powiedział szybko, po czym schował urządzenie do kieszeni spodni - Nati to nie tak jak myślisz.
- okej - obróciłam się, chcąc wyjść z pomieszczenia. Naprawdę nie miałam teraz siły na to, żeby wyciągać z niego to o czym rozmawiał z nieznajomym - albo nie, mam jedno pytanie -cofnęłam się i stanęłam maksymalnie pięć centymetrów przed nim.
- słucham?
- dlaczego Harry nie przyleciał? Jest na mnie zły? Zrobiłam coś nie tak?
- to właśnie z nim rozmawiałem przez telefon i właśnie o tym - powiedział wbijając wzrok w kapcie, które dała mu moja mama - on wczoraj cały dzień siedział w tym cholernym studio, żeby wydać waszą piosenkę. Tłumaczyłem mu, że to nie ma najmniejszego sensu, ale sama wiesz, jaki on jest up..
- kiedy wracasz? - przerwałam mu.
- jutro w południe.
- lecę z tobą - powiedziałam szybko wychodząc z pomieszczenia. Mimo tego, że tak bardzo chciałam lecieć z Zaynem i podziękować Harremu za to co dla mnie robi, za to co zrobił dla Oli. Wiedziałam, że moi rodzice są co najmniej dziwni i tak szybko się na to nie zgodzą, jednak była jedna osoba, która zwiększała moje szanse, mianowicie: Monika. Przecież to ona jest ich najukochańszym dzieckiem, któremu na wszystko pozwalają. Mimo tego, że czułam potworny głód postanowiłam najpierw iść do mojej kochanej siostrzyczki.
- cześć młoda - uśmiechnęłam się niepewnie, po czym usiadłam obok niej, ta odkładając laptopa rzuciła tylko oschłe: czego chcesz?
- nie chciałabyś lecieć jeszcze na kilka dni do chłopaków?
- co? Mówisz na serio? Jesteś najlepszą siostrą na świecie! - zaczęła piszczeć i mnie przytulać.
- okej, okej, puść mnie, bo jest jedno ale...
- wiedziałam - burknęła.
- musimy przekonać rodziców, żeby się zgodzili.
- nie ma sprawy - wyszczerzyła się i w przeciągu maksymalnie pięciu sekund opuściła pokój. Wiedziałam, że z nią pójdzie mi łatwo, ale że aż tak?
28.02.2012r, samolot do Londynu.
          Przebudziło mnie lekkie szturchanie w ramię. Otworzyłam zaspane oczy i ujrzałam pochylającą się nade mną siostrę.
- przepraszam - jęknęła z przestraszoną miną, bo znając mnie wiedziała, że zaraz wybuchnę - zaczęłaś gadać różne dziwne rzeczy więc wolałam cię obudzić.
- na przykład co?
- no na przykład, że kochasz Zayna - wyszczerzyła się, a mnie zamurowało. Spojrzałam na chłopaka, a ten tylko głupkowato się uśmiechnął. Wiedziałam, że jestem cała czerwona, jednak nie to teraz było dla mnie najważniejsze. Siedziałam wmurowana, nie wiedząc co mam powiedzieć, Monia widząc moją minę dodała: ŻARTOWAŁAM GŁUPKU!
- zabije cię! - rzuciłam się na nią, jednocześnie ją dusząc.
- Zayn debilu - wymamrotała - broń mnie, to w końcu był twój pomysł - krzyknęła. Momentalnie ją puściłam i przeniosłam mój zabójczy wzrok na Malika.
- z tobą policzę się później - warknęłam, obracając się tyłem do chłopaka, przypominając sobie, że mam w torebce ipoda. Włączyłam klik.  Ta piosenka idealnie odzwierciedlała to co czułam w tym momencie. Nieświadomie zaczęłam się bujać w jej rytm. Oczywiście Zayn nie byłby sobą, gdyby mnie nie szturchał i cały czas dźgał w bok.
- czy mógłbyś przestać? - warknęłam, po wyjęciu jednej słuchawki z ucha.
- ale co? - Zayn albo udawał, że nie wie co robi albo jest po prostu chory psychicznie.
- no szturchać mnie cały czas.
- ale, że to? - znów mnie dźgnął.
- przestań! - krzyknęłam, o mały włos nie budząc tym Moniki, która zasnęła jakieś pięć minut temu oparta o moje ramię.
- ale czemu?
- żebyś się głupio pytał. Zayn naprawdę teraz nie jestem w nastroju do żart.. - Malik nie czekając aż dokończę, objął mnie i z całej siły przytulił. Po chwili jednak sytuacja zaczęła się robić bardziej niebezpieczna, mulat zaczął się powolutku do mnie przybliżać, ale patrzył na mnie tak magicznie, że nie mogłam nie odwzajemnić jego pocałunku. Kiedy oddaliliśmy się od siebie, oparłam głowę o jego ramię i po chwili zasnęłam.
Ze snu wyrwało mnie delikatne muśnięcie w policzek. Otworzyłam oczy i ujrzałam pochylającego się nade mną Zayna, który uśmiechał się do mnie.
- czemu mnie budzisz? - spytałam zaspanym głosem.
- bo jesteśmy na miejscu.

P.S. zmieniłam czcionkę, żeby wam się lepiej czytało:)

5 komentarzy:

  1. Uuu...jak słodko!!! I oby było tak dalej. A co do rozdziału to po prostu bomba!!!
    Czekam na następny.

    P.S. Nominowałam Cię do Liebster Award. Pytania znajdziesz na :
    we-and-1d.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. wygląd bloga i czcionka są świetne!
    bardzo mi się one podobają :)
    A teraz wracam do oceny rozdział...
    boski jest! *_*
    cieszę się, że Zayn pocałował Natalę :)
    tylko on chyba ma jeszcze dziewczynę, no nie?
    wyczuwam złamane serce ;d
    z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział. xo

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeśli wszystkie rozdziały pozostaną utrzymane w takim klimacie i stylu, to będę czytała do ostatniej linijki, która zostanie opublikowana na tym blogu. A jeśli znajdziesz trochę wolnego czasu to zapraszam na: http://you-love-me-and-i-love-you.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Bde czytac do konca :) Czekam na kolejny rozdział ;)

    +zapraszam na mojego bloga
    ++ dopiero zaczynam

    http://cos-o-one-direction.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

dziękuję za każdy komentarz:)

pytania:

Obserwatorzy